wejście na kasprowy wierch

Kasprowy Wierch (1985 m) Przełęcz Liliowe (1952 m) 2 - szlak nieco trudny (konieczne buty trekingowe) Wygodną ścieżką ze szczytu głównym grzbietem Tatr, lekko w dół do Suchej Przełęczy. Lekko w górę na Beskid, a następnie już skałkami schodzimy na przełęcz. Panorama ze szczytu obejmuje Kościelec, Świnicę, Kasprowy Wierch, Giewont, Zakopane oraz może nieco zaskakująco – Babią Górę. Drogi Czytelniku , Mamy nadzieję, że udało Ci się odnaleźć na stronach bloga wszystkie niezbędne informacje i zaplanować swój urlop. Kolej linowa na Kasprowy Wierch. Na Kasprowy Wierch możemy wjechać przez cały rok jedyną w polskich Tatrach, wysokogórską kolejką linową. Ile się wjeżdża kolejką na Kasprowy? Na szczyt możesz się dostać w zaledwie 12 minut. Nie licząc oczywiście czasu stania w kolejce po bilety w Kuźnicach, która w sezonie jest niezwykle długa. Z Kasprowego Wierchu możemy zejść zielonym szlakiem do Kuźnic (ok. 2 godz.). Możemy również kontynuować wędrówkę główną granią Tatr na Czerwone Wierchy (1 godz. 30 min na Kopę Kondracką) lub w przeciwnym kierunku – na Świnicę (1 godz. 40 min). Żółty szlak z Hali Gąsienicowej na jeden z najpopularniejszych tatrzańskich Kolejka na Kasprowy Wierch. Kolej linowa “Kasprowy Wierch” ruszyła po dwuletniej budowie w 1936 r. Wkrótce potem wybuchła wojna, a kilka lat po niej powstał Tatrzański Park Narodowy, który objął całe polskie Tatry. Ze względu na ochronę przyrody nie powstało już w Tatrach nic podobnego i szanse na to, że kiedykolwiek powstanie Nosal ma 1206 m. – zdecydowanie mniej niż inne popularne szczyty, Kasprowy Wierch czy Giewont. Niemniej widok z Nosala jest spektakularny. Ze skalistego szczytu zobaczysz m.in. Kościelec, Świnicę, Kasprowy Wierch. Z Nosala odsłania się też widok na Zakopane – miasto rozłożone jest pod twoimi nogami. suro diro joyoningrat lebur dening pangastuti artinya. W ramach kolejnego wypadu w Tatry Słowackie, udajemy się do miejscowości Szczyrbskie Jezioro, by szlakiem przez Dolinę Mięguszowiecką dotrzeć na jeden ciekawszych tatrzańskich punktów widokowych – mierzący 2363 metry Koprowy Wierch. Zgodnie z podjętym jeszcze ubiegłego roku postanowieniem, i w tym sezonie kontynuuję poznawanie słowackiej części Tatr. Udało się już wejść na Sławkowski Szczyt i objechać Tatry rowerem. Teraz pojawiło się kolejne, dość pewne okienko pogodowe, z którego szkoda byłoby nie skorzystać. Od paru dni miałem wstępnie ustalone ze znajomym, że jeśli początkiem tygodnia warunki faktycznie będą dobre, to biorę urlop i jedziemy na jakiś szczyt, którego żaden z nas wcześniej nie odwiedził. Dni mijały, sprzyjające prognozy się utrzymywały, więc w niedzielę wieczorem podjąłem decyzję: biorę wolny wtorek i ruszamy zdobywać Koprowy Wierch. Koprowy Wierch – informacje praktyczne Na ten malowniczo położony szczyt można wejść niestety tylko jednym szlakiem. Ścieżkę oznaczono kolorem czerwonym i wytyczono z położonej niedaleko Wyżniej Koprowej Przełęczy. Na przełęcz dostać można się dwojako: niebieskim szlakiem od Doliny Mięguszowieckiej, bądź także niebieskim od strony Doliny Koprowej. Ten pierwszy jest krótszy, przez co również częściej wybierany. Wariant, który wybraliśmy do dzisiejszego wejścia, prowadzi od miejscowości Szczyrbskie Jezioro i wymaga dotarcia najpierw w okolice Popradzkiego Stawu. Później skręcamy na wspomniany przed chwilą niebieski szlak, docieramy na Koprową Przełęcz, a stamtąd już prosto na szczyt. Trasa nie przedstawia dużych trudności. Nie ma łańcuchów, klamer, drabinek. Rąk trzeba użyć tylko parę razy, w końcowych etapach wejścia na wierzchołek. Dla osób ze słabszą kondycją, podejście od Hińczowego Stawu na Koprową Przełęcz może okazać się nieco męczące. Według teoretycznych wyliczeń, trasa powinna zająć około 7,5 – 8 godzin, mierzyć 17,6 kilometra oraz wymagać podejścia nieco ponad 1300 metrów w pionie. A więc dość przeciętnie jeśli chodzi o tatrzańskie standardy. Przy czym drobna uwaga: trasa może się nieco wydłużyć, w zależności od wyboru miejsca startu wycieczki. Do Szczyrbskiego Jeziora najwygodniej dotrzeć samochodem. Pojazd można zostawić na jednym z licznych parkingów (najpopularniejszy jest ten dwupoziomowy w centrum miasteczka), gdzie koszt postoju wynosi 5,50 euro za dobę. Istnieje też darmowy parking położony tuż przy wjeździe do Szczyrbskiego Jeziora (na skrzyżowaniu w drogą 537), jednak chcąc z niego skorzystać należy liczy się z koniecznością przejścia dodatkowych 2-3 kilometrów w każdą stronę. No i warto być tam bardzo wcześnie rano, bo miejsc jest zdecydowanie mniej niż chętnych. Dla niezmotoryzowanych dojazd mocno się komplikuje. Najprawdopodobniej będzie trzeba przesiąść się z Zakopanem na autobus do Popradu, a później skorzystać z kolejki elektrycznej jeżdżącej wzdłuż południowej granicy Tatr Wysokich. Słowacy nie pobierają opłat za wejście na szlaki, jednak nie oferują również darmowej pomocy medycznej. Koszy akcji ratunkowej (szczególnie z użyciem śmigłowca) mogą sięgać dziesiątek tysięcy złotych, więc na wszelki wypadek warto przed wyjazdem wykupić odpowiednią polisę. Koszt jednodniowego ubezpieczenia to tylko parę złotych (ostatnio płaciłem dokładnie 3,34 zł za polisę w firmie Signal Iduna). Wejście na Koprowy Wierch – relacja Dojazd Kraków – Szczyrbskie Jezioro Ze znajomym, również mieszkającym w Krakowie, umawiam się na 3:30. Całkiem punktualnie zgarnia mnie z ustalonego miejsca, po czym ruszamy w kierunku Słowacji. Bez przeszkód opuszczamy niemal pusty o tej porze Kraków, a następnie Zakopianką jedziemy aż do Nowego Targu. Tam skręcamy na Jurgów i po chwili przekraczamy międzypaństwową granicę. Kolejny etap to objazd Tatr Bielskich, a później skręt na zachód i przejazd przez kolejne, turystyczne miejscowości. W końcu, po trwającej około 2,5 godziny podróży, wjeżdżamy do Szczyrbskiego Jeziora i zostawiamy auto na głównym parkingu miasta. Tam czeka już na nas druga ekipa, z którą postanowiliśmy połączyć siły na potrzeby dzisiejszego wejścia. Droga nad Popradzki Staw W czwórkę ruszamy na poszukiwania początku trasy. I niestety, już na samym początku zaliczamy wtopę. Nie zauważamy odejścia czerwonego szlaku i zbyt długo trzymamy się koloru żółtego. Zanim dostrzegamy pomyłkę, przeliśmy dobre kilkaset metrów szlaku na Bystrą Ławkę. Zawracamy i po kilku minutach skręcamy już poprawnie. Idziemy w stronę Popradzkiego Stawą po tak zwanej Magistrali Tatrzańskiej – mierzącej 72 kilometry trasie poprowadzonej u podnóży południowej części Tatr. W Szczyrbskim Jeziorze – popularnej miejscowości turystycznej położonej u podnóży słowackich Tatr Wysokich. Przekraczamy niewielki mostek nad potokiem Młynica, a chwilę później schodzimy z asfaltu i po leśnej ścieżce zaczynamy powolne nabieranie wysokości. Po lewej stronie ciągle widzimy zabudowania miejscowości wraz z hotelami wokół jeziora oraz dwoma skoczniami narciarskimi. Początek podejścia czerwonym szlakiem. Skocznie narciarskie w Szczyrbskim Jeziorze. Idąc chwilę przez las, docieramy do rozdroża. Możemy dalej trzymać się koloru czerwonego lub zdecydować na przejście zielonym szlakiem. Wybieramy tą drugą opcję, która ponoć wymaga mniejszej liczby podejść. Czerwony zostawiamy na drogę powrotną. Przed nami kolejny leśny odcinek. Ścieżka początkowo opada nieco w dół, by później powoli odzyskiwać utraconą wysokość. Nie jest to jednak nic wymagającego. W drodze nad Popradzki Staw. Mija mniej więcej pół godziny, po której docieramy do skrzyżowania z… asfaltową ulicą. Nie spodziewaliśmy się jej tutaj, a zaskoczenie dodatkowo potęgują jeżdżące tamtędy samochody. Droga prowadzi bezpośrednio do schroniska, a właściwie górskiego hotelu nad Popradzkim Stawem. Co prawda, nasza trasa schodzi z asfaltu nieco wcześniej, jednak postanawiamy, że podjedziemy te dodatkowe 100 – 200 metrów, by zrobić krótką przerwę nad brzegiem jeziora. Staw przywodzi trochę na myśl rodzime Morskie Oko. Jest schronisko, masa turystów i tafla wody położona pomiędzy wysokimi szczytami. W tej okolicy ciężko jednak oglądać je w całej okazałości. Największe wrażenie robi więc zygzakowaty szlak na Przełęcz pod Osterwą. Drogowskazy do najważniejszych szczytów świata pod schroniskiem nad Popradzkim Stawem. Popradzki Staw. Niebieskim szlakiem na Koprową Przełęcz Po chwili przerwy, cofamy się kawałek po czerwonym szlaku i skręcamy na północ, by przez najbliższe parę kilometrów podążać za ścieżką oznaczoną kolorem niebieskim. Przy wejściu na szlak leży kilka drewnianych stelaży z przytwierdzonymi pasami oraz zawiniętym w worek ładunkiem. To zestawy dla tragarzy-ochotników, którzy chcieliby wnieść trochę towaru do Chaty pod Rysami. Nagroda: darmowa herbata oraz sporo satysfakcji za dokonanie czegoś nietypowego. Ładunki ważą po 5 – 10 kilo i chętnych chyba nie brakuje, bo gdy wracaliśmy tędy parę godzin później, po „plecakach” nie było już ani śladu. Plecaki dla tragarzy idących do Chaty pod Rysami. Początkowo, szlaki na Koprowy Wierch i Rysy faktycznie biegną tak samo. Dopiero po około kilometrze podzielą się na dwie osobne ścieżki. Pierwszych kilka minut idziemy jeszcze lasem. Ten coraz bardziej jednak rzednie, ustępując miejsca niższym zaroślom i kosówce. Dzięki temu, dość szybko pojawia się widok na okoliczne szczyty i masywy. Po lewej mamy okazję podziwiać piękną Grań Baszt, na przeciwko ciekawość wzbudza ostra piramida Wołowca Mięguszowieckiego. Ścieżka przez Dolinę Mięguszowiecką. W prawym górnym rogu zdjęcia charakterystyczna piramida Wołowca Mięguszowieckiego. Póki co, nachylenie szlaku nie jest jeszcze zbyt duże. Jest nawet parę płaskich odcinków, których pokonywanie nie sprawia żadnego problemu. Dopiero później, niedługo po przekroczeniu Hińczowego Potoku, pojawia się kilka niezbyt ciężkich podejść, wyprowadzających nas na kolejne piętro Doliny Mięguszowieckiej. Pierwsze, trochę bardziej wymagające podejście w Dolinie Mięguszowieckiej. Krajobraz staje się coraz bardziej surowy. Krzewy zniknęły na dobre, zostały tylko zielono – brązowe trawy, dzielące przestrzeń ze skalistymi zboczami oraz mnóstwem luźno leżących kamieni. Dookoła pojawiają się stawy. Duże, średnie, małe. a niektóre nawet całkowicie wyschnięte. O ich obecnością świadczą jedynie kamienne niecki z drami pokrytymi rdzawym osadem. Grupę tych niewielkich jeziorek określono zbiorczą nazwą Hińczowe Oka. Polodowcowy krajobraz górnego pietra doliny. Teren przy stawach jest dosyć płaski, a ścieżka wygodna. Przez około kilometr idziemy więc zupełnie się nie męcząc i mając sporo okazji do oglądania otaczających dolinę szczytów. Do listy tych robiących największe wrażenie szybko dołączają wszystkie trzy Mięguszowieckie Szczyty: Wielki, Pośredni i Czarny. Pomiędzy dwoma ostatnimi wyraźnie widać łagodne wcięcie Przełęczy pod Chłopkiem. Wielki Hińczowy Staw położony na końcu doliny. W tle Mięguszowieckie Szczyty (mniej więcej na środku zdjęcia Wielki, po jego prawej stronie Pośredni, a prawy górnym rogu Czarny). Kawałek przed brzegiem Wielkiego Hińczowego Stawu szlak skręca w lewo, ku podejściu na Koprową Przełęcz. Po krótkiej chwili we wciąż dość łatwym terenie, docieramy do ścieżki poprowadzonej ciasnymi zakosami w górę trawiastego zbocza. Tu nasz zespół dzieli się na szybszych i wolniejszych. Decydujemy, że spotkamy się na przełęczy, a teraz niech każdy trzyma pasujący mu rytm. Podejście ciągnie się ze 20-30 minut. Idzie się jednak dość wygodnie, a nie forsując tempa, można to spokojnie zrobić bez zbędnych przerw. Choć może i warto czasem przystanąć, bo wraz ze wzrostem wysokości, widoki na Hińczowe Stawy oraz resztę doliny są coraz ciekawsze. Podejście na Koprową Przełęcz. Nad Wielkim Hińczowym Stawem górują wszystkie trzy Mięguszowieckie Szczyty. W końcu docieramy na przełęcz, gdzie urządzamy kolejną niedługą przerwę. Na widoki zdecydowanie nie można narzekać. Szczególnie te w kierunku południowym, gdzie duże wrażenie robią postrzępiona, pełna skalistych wierzchołków Grań Baszt oraz Szczyrbski Szczyt. Na Koprowej Przełęczy. W tle Grań Baszt i Szczyrbski Szczyt. Z przełęczy na Koprowy Wierch Stąd na szczyt mamy jeszcze około 45 minut marszu i niecałe 200 metrów podejścia. Ruszamy w jego stronę wyraźną ścieżką wytyczoną wśród traw i pokruszonych kamieni. Szlak w stronę szczytu. Tu również podejście nie należy do szczególnie wymagających. Choć i tym razem, nasza grupa dzieli się na szybszych i wolniejszych. Od czasu do czasu robimy postoje, by poczekać na resztę, ale w końcu decydujemy, że spotkamy się po prostu na górze. Po kilkuset metrach od wyruszenia z przełęczy, nachylenie szlaku rośnie i zaczynamy podejście na przedwierzchołek noszący nazwę Koprowe Ramię. Tempo nieco siada, teren robi się bardziej kamienisty, czasem trzeba uważniej stawiać kroki. Koprowy Wierch (widać już kilku ludzi na szczycie) oraz przedwierzchołek Koprowe Ramię (po jego prawej stronie). Miejsca, gdzie należy użyć rąk, pojawiają się dopiero z okolicy Koprowego Ramienia. Nie są to jednak trudne odcinki – nie wymagają ani dużej siły, ani dokładnego wyszukiwania chwytów czy miejsc na stopy. Jeśli skała jest sucha, każdy powinien poradzić sobie bezproblemowo. Mi właśnie takie fragmenty sprawiają największą frajdę i trochę żałuję, że nie ma ich tu więcej. Po wejściu na przedwierzchołek, przed nami jeszcze tylko krótki, dość płaski, choć lekko eksponowany fragment (przełączka o nazwie Koprowa Przehyba), a później już tylko chwila wspinaczki po kamieniach i osiągamy główny cel wycieczki. Koprowy Wierch osiągamy około godziny 10:30. W tle, lewą część zdjęcia dominują Mięguszowieckie Szczyty. Na środku nieco dalej widać Rysy, a po ich prawej stronie Wysoką. Mimo paru ciemniejszych chmurek, które nadciągały od północy podczas naszego podejścia, pogoda wciąż jest dobra, a widoki niczym nie przesłonięte. Możemy więc śmiało delektować się panoramą roztaczającą z wierzchołka. Przed wejściem trafiłem na informację, iż ta jest jedną z najlepszych w całych Tatrach. I cóż, faktycznie jest gdzie zawiesić oko. Bardzo blisko znajdują się Cubryna oraz Mięguszowieckie Szczyty: Wielki, Pośredni i Czarny. Nieco dalej możemy oglądać między innymi Rysy, Wysoką i Kończystą, a po drugiej stronie Szatana i Szczyrbski Szczyt. Na południu bardzo ładnie prezentuje się Dolina Ciemnosmreczyńska z dwoma stawami oraz cała masa rodzimych szczytów na czele ze Szpiglasowym Wierchem, Mnichem, Świnicą, Orlą Percią, Czerwonymi Wierchami, a nawet Giewontem. Widoki w stronę Doliny Ciemnosmerczyńskiej. W oddali, w prawej części zdjęcia dobrze widać Świnicę, Zawrat oraz kawałek Orlej Perci. Po lewej, na dalszym planie Czerwone Wierchy i Giewont. Blisko nas znajdują się Cubryna (środek) oraz Mięguszowiecki Szczyt Wielki (po prawej). Widok na Wielki Hińczowy Staw. Lewą część zdjęcia dominuje Szatan wraz z Granią Baszt. Po prawej znajduje się Szczyrbski Szczyt, a w oddali oglądać można długą Grań Soliska. Powrót Na szczycie spędzamy około 40 minut. Jemy, odpoczywamy, podziwiamy widoki oraz oczywiście robimy sporo zdjęć. Przez ten czas przez wierzchołek przewija się storo innych turystów. Na szczęście, mimo świetnej pogody, nie ma tu tłoku. Może dlatego, że większość idzie na Rysy, może to kwestia środka tygodnia. Pewnie oba po trochę. W końcu decydujemy się schodzić. Niestety, do Szczyrbskiego Jeziora jest stąd tylko jeden szlak, więc musimy wracać tą samą trasą. Choć okolica jest bardzo ładna, więc nie powinno to stanowić dużego problemu. Zejście ze szczytu Koprowego Wierchu. W tle mierzący 2421 metry Szatan. Schodzimy z wierzchołka lekko pomagając sobie rękami. Później robimy to jeszcze raz przy okazji przechodzenia przez Koprowe Ramię, jednak dalsza droga jest już pozbawiona jakichkolwiek wyzwań. Na przełęcz docieramy szybko, choć grupa znów się rozciągnęła, wiec szybsi muszą chwilę poczekać. Przy zejściu mamy dobry widok na położony w oddali Krywań (na najdalszym planie), który wcześniej był przesłonięty chmurami. Przed jego charakterystycznym wierzchołkiem znajdują się między innymi Bystra Ławka, Furkot i Hruby Wierch. Zejście z Koprowego Wierchu nie sprawia nam praktycznie żadnych trudności. Droga powrotna na Koprową Przełęcz. Kolejnym etapem jest zejście na poziom Hińczowego Stawu po wijącej się w dół zbocza ścieżce. O ile wchodziło się tędy dość mozolnie, to powrót jest już szybszy i bezproblemowy nawet dla osób w nieco słabszej formie. Od tego momentu nasza grupa już się nie dzieli i do końca wycieczki utrzymujemy podobne tempo. Zejście do Hińczowych Stawów. Tu na zdjęciu widać akurat Mały Hińczowy Staw. Przed nami kolejne piętra Doliny Mięguszowieckiej. Mijamy Hińczowe Oka, a później powoli wkraczamy w świat kosodrzewiny i innej, występującej coraz liczniej roślinności. Zejście na coraz niższe poziomy Doliny Mięguszowieckiej. Mijamy skrzyżowanie ze szlakiem na Rysy, a następnie znikamy na chwilę w lesie. Niedługo później znów jesteśmy nad Popradzkim Stawem, gdzie ma miejsce kolejny, ostatni już postój. W stronę Szczyrbkiego Jeziora ruszamy teraz innym szlakiem niż rano. Zamiast zielonego, wybieramy kolor czerwony, a więc wspomnianą już wcześniej Magistralę Tatrzańską. Ten wariant również prowadzi przez las i nie oferuje jakichś porywających widoków. Różnica jest taka, iż poprowadzono go nieco wyżej, po zboczach Skrajnej Baszty. O dziwno, szlak ten okazał się nieco łatwiejszy niż poranny zielony. Co prawda suma przewyższeń jest większa, jednak rozkładają się one tak, że momentami ciężko je nawet zauważyć. Na zielonym podejścia i zejścia były o wiele bardziej wyraźne. Pod koniec trasy mijamy jeszcze kilka ciekawych formacji skalnych, a później dołączamy do skrzyżowania z drugą trasą, za którym czeka nas ostatni etap zejścia do Szczyrbskiego Jeziora. Zejście czerwonym szlakiem spod Popradzkiego Stawu. Pod samochodem jesteśmy kilkanaście minut po 14-stej. A więc tym razem wycieczka zajęła nieco dłużej niż szlakowe wyliczenia, ale cóż, w większej grupie takie sytuacje raczej nie należą do rzadkości. Choć z drugiej strony, w ten czas wliczone były długa przerwa na szczycie oraz poranne błądzenie, więc może jednak nie wlekliśmy się aż tak strasznie. Przebieramy się, płacimy 5,50 euro w pobliskim automacie i opuszczamy parking. Do Krakowa wracamy dokładnie tą samą trasą, co rano. Droga zajmuje około 3 godziny, więc nieco dłużej niż rano, ale dzięki środkowi tygodnia i tak udaje się uniknąć większości typowych dla Zakopianki korków. Podsumowanie wyjazdu Raczej nie ma sensu znów pisać, że jestem zadowolony z wycieczki. Po wypadzie w Tatry Wysokie po prostu ciężko nie być. Uwielbiam te góry i cieszę się każdą spędzoną w nich chwilą. Fajnie, że miałem okazję poznać nowe tereny, zobaczyć nieznane wcześniej panoramy oraz spotkać kolejnych ludzi dzielących górską pasję. Koprowy Wierch dołącza do moich ulubionych punktów widokowych w Tatrach. Może i nie przebija Szpiglasowego, ale brakuje mu naprawdę niewiele. Fantastyczne widoki, które oferuje praktycznie w każdym kierunku zostaną w pamięci na długo. Wycieczkę na ten szczyt śmiało polecam każdemu fanowi tatrzańskich trekkingów, szczególnie, że szlak nie jest ani długi, ani trudny, a przy tym w wielu miejscach po prostu bardzo ładny. To był mój trzeci wypad na Słowację w ciągu ostatnich paru tygodni. Mam nadzieję, iż nie ostatni w tym sezonie. Tam jest jeszcze mnóstwo rzeczy do zobaczenia i jeśli tylko pogoda pozwoli, na pewno będę starał się jak najszybciej wyruszyć ponownie. Na koniec jeszcze mapa przebytej tego dnia trasy: Trasa: Štrbské Pleso, rázcestie pred Heliosom – Štrbské Pleso, rázcestie pred Heliosom | Turystyczna Najkrótsza Preferuj jeden szlak Turystyczna 211 Suma podejść 1157 m Suma zejść 26 m Region Bruzda Podtatrzańska, Tatry Najwyższy punkt Kasprowy Wierch, 1987 m Punkty GOT 20 GOT Szczegóły Szczegóły punktacji GOT GOT Grupa górska 3 Dom Turysty PTTK - Murowanica Tatry Zachodnie 1 Murowanica - Kuźnice Tatry Zachodnie 7 Kuźnice - Myślenickie Turnie Tatry Zachodnie 9 Myślenickie Turnie - Kasprowy Wierch Tatry Zachodnie 20 suma Zgłoś błąd Drukuj Pobierz GPX Dojedź do początku Przebieg trasy 0:35 h (2 km) ścieżką nieoznaczoną / drogą Szczegóły 0:35 h (2 km) Zakopane, rondo Jana Pawła II Szczegóły 0:10 h ( km) ścieżką nieoznaczoną / drogą Szczegóły 0:10 h ( km) ścieżką nieoznaczoną / drogą Szczegóły 0:55 h (3 km) Kuźnicka Polana Szczegóły 0:15 h ( km) ścieżką nieoznaczoną / drogą Szczegóły 0:03 h ( km) szlakiem turystycznym niebieskim / zielonym Szczegóły 1:13 h ( km) Kuźnice, leśniczówka Szczegóły 1:15 h ( km) szlakiem turystycznym zielonym Szczegóły 2:28 h ( km) Myślenickie Turnie Szczegóły 1:55 h ( km) szlakiem turystycznym zielonym Szczegóły 4:23 h ( km) Kasprowy Wierch Szczegóły Kasprowy Wierch to tatrzański szczyt wznoszący się na wysokość 1987 m Góra ta należy do jednej z najbardziej znanych w naszym kraju. To z pewnością zasługa jej dość łatwej dostępności ze względu na wybudowaną w 1936 roku kolej linową prowadzącą pod jej wierzchołek i nietuzinkową panoramę, jaka się z niego rozpościera. Kasprowy Wierch to także częsty cel wycieczek pieszych. Zimą należy on do łatwo dostępnych szczytów, o którego zdobycie mogą pokusić się osoby, które już po Tatrach trochę pochodziły i szukają ciekawego i widokowego szlaku. Jednak, bez wątpienia na zimową wycieczkę na Kasprowy Wierch należy zaopatrzyć się w zimowy sprzęt, tj. przynajmniej raki i kijki, a w wariancie dojścia przez Myślenickie Turnie również lawinowe ABC. Kasprowy Wierch- szlaki z Kuźnic Najpopularniejsze szlaki, którymi najwięcej turystów udaje się na wycieczkę na Kasprowy Wierch, rozpoczyna się w Kuźnicach, do których z centrum Zakopanego dojedziemy busem (koszt 3 zł) lub dojdziemy pieszo (ok. 3- kilometrowa wędrówka). Stojąc w Kuźnicach na skrzyżowaniu szlaków w celu dostania się na Kasprowy Wierch, możemy wybrać zielony szlak biegnący przez Myślenickie Turnie lub żółty, bądź niebieski, które poprowadzą nas najpierw na Halę Gąsienicową. My decydujemy się na podążanie na szczyt Kasprowego Wierchu przez Dolinę Gąsienicową, a na dojście do niej wybieramy szlak prowadzący przez Boczań, który jest znakowany na kolor niebieski. Przejście przez Dolinę Jaworzynki jest piękne, ale zimą niepolecane ze względu na zwiększone ryzyko schodzenia lawin. Przez Boczań na Halę Gąsienicową Szlak przez Boczań na Halę Gąsienicową Po uiszczeniu stosownej opłaty za wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego (aktualny cennik możesz sprawdzić TUTAJ) rozpoczynamy dość mozolne podejście, w którego czasie trawersujemy zbocza Boczania oraz Wysokie. Przez większość czasu idziemy zalesioną ścieżką, która nie oferuje żadnych widoków. W jednym tylko momencie otwiera nam się panorama na Przełęcz Między Kopami i Kopę Magury. Dopiero po ok. 45 minut marszu dochodzimy do pasma kosodrzewiny, a to znak, że już niedaleko do Karczmiska, gdzie spotkamy się z żółtym szlakiem prowadzącym przez Dolinę Jaworzynki. Nim to nastąpi, warto jednak odwrócić się do tyłu, gdyż naszym oczom ukazuje się widok na Podhale, Pieniny, Gorce, czy Beskid Żywiecki. Panorama ta może oczarować nie jedną osobę. Na tym odcinku warto również być dużo bardziej uważnym, gdyż pojawia się niewielki ekspozycyjny fragment, który dodatkowo zagrożony jest schodzeniem lawin. Na Przełęczy między Kopami Po ok. 75 minutach wędrówki meldujemy się na Przełęczy między Kopami (1499 m W czasie letniej wędrówki moglibyśmy skorzystać tutaj z ławeczek, które zapraszają do odpoczynku. W zimie jednak znajdują się one pod śniegiem, więc czym prędzej wędrujemy ku Hali Gąsienicowej. Czeka na nas niewielkie podejście, po którym schodzimy do jednej z piękniejszych dolin- Doliny Gąsienicowej. Czeka tu na nas niesamowity widok, który nigdy nam się nie nudzi. Na pierwszy plan wysuwa się majestatyczny Kościelec, za którym skrywa się Świnica. Widoczna jest także cała Orla Perć, a po lewej stronie także Żółta Turnia. Piękna Hala Gąsienicowa Żółta Turnia, Orla Perć, Kościelec i Świnica Hala Gąsienicowa to nie tylko bajeczne widoki. To również miejsce, w którym znajduje się wiele budynków, w tym słynna Betlejemka będąca bazą dla taterników, czy schronisko Murowaniec. Tutaj także znajduje się węzeł szlaków turystycznych. Z Hali Gąsienicowej można się udać, do Doliny Pańszczycy, a następnie na Przełęcz Krzyżne, bądź Psią Trawkę, nad Czarny Staw Gąsienicowy i szlaki prowadzące na Orlą Perć, na Kościelec, Świnicką Przełęcz, czy Przełęcz Liliowe. My wybieramy opcję wędrówki za żółtymi szlakowskazami na szczyt Kasprowego Wierchu. Hala Gąsienicowa Kasprowy Wierch- żółtym szlakiem z Hali Gąsienicowej Droga do Schroniska Murowaniec Z Hali Gąsienicowej na szczyt Kasprowego Wierchu prowadzi żółty szlak. Jest to trasa bardzo popularna, więc przez większość zimy powinna być przetarta, a wędrówka nią stanowić przyjemność. Po kilkunastu minutach od rozwidlenia szlaków docieramy pod dolną stację wyciągu narciarskiego. Od tej pory będziemy maszerować wzdłuż stoku narciarskiego. Odcinek ten jest wyratrakowany, więc idzie się lepiej niż po Krupówkach. Jednak jest dość ślisko, więc raki, bądź raczki są tutaj obowiązkowe. Warto tutaj czasem odwrócić się do tyłu, bo pięknie z tej perspektywy wygląda Karb, Kościelec, czy Świnica. Nam do tych widoków natura dołożyła zjawisko “halo”. Polega ono na powstaniu tęczowej otoczki wokół Słońca w wyniku załamywania się promieni słonecznych na kryształach lodu. W tych oto okolicznościach przyrody po ok. 45 minutach od opuszczenia Doliny Gąsienicowej meldujemy się na Suchej Przełęczy (1950 m tuż u podnóża Kasprowego Wierchu. Widok na Halę Gąsienicową ze szlaku na Kasprowy Wierch Szlak żółty na Kasprowy Wierch prowadzi wzdłuż stoku narciarskiego Najpierw Beskid (2012 m najłatwiej dostępny dwutysięcznik w Tatrach Z Suchej Przełęczy nie kierujemy się na szczyt Kasprowego Wierchu, tylko najpierw skręcamy w lewo w stronę Beskidu. Turystów tutaj jak na Krupówkach. Ładna pogoda i kolejka na Kasprowy Wierch robią swoje. Niestety jest ślisko, a niewiele osób jest odpowiednio przygotowana do przejścia nawet tego krótkiego odcinka. Po kilku minutach meldujemy się na szczycie Beskidu- zdecydowanie najłatwiej dostępnego dwutysięcznika w Tatrach. Panorama, jaka się rozpościera z jego wierzchołka, jest oszałamiająca! Pięknie widać Świnicę, która zachęca, by wdrapać się na jej wierzchołek. Nasz wzrok przyciąga również Krywań, a także szczyty Tatr Zachodnich, w tym Czerwone Wierchy, czy Bystra. Jest pięknie, chciałoby się zostać tu na dłużej. Czas, jednak nas goni, bo dzień zimą krótki, więc czym prędzej kierujemy się ku wierzchołkowi Kasprowego Wierchu. Widok na Tatry Słowackie z pięknym Krywaniem Widok na Świnicę z Beskidu Co warto zobaczyć, będąc na szczycie Kasprowego Wierchu? Z pewnością ciekawym obiektem jest Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne, które zostało tutaj wzniesione już w 1938 roku. Od tej pory jest ono nieprzerwanie najwyżej położonym budynkiem w naszym kraju. Nieco poniżej szczytu znajduje się górna stacja kolejki linowej, która wywozi tu turystów z Kuźnic. W tym budynku oprócz stacji kolejki znajduje się także restauracja, sklepik i stacja TOPR-u. Nie brakuje tutaj również tłumu ludzi, którego natężenie przypomina bardziej promocję w Lidlu niż przyjemny górski szczyt. My takich klimatów nie lubimy, więc czym prędzej ewakuujemy się stamtąd. Tak szybko uciekaliśmy, że nawet nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia z Kasprowym Wierchem w roli głównej. Ehh tacy z nas blogerzy 😀 Widok z Kasprowego Wierchu na Suchą Przełęcz, Tatry Słowackie z Krywaniem Widok na Czerwone Wierchy z Kasprowego Wierchu, z prawej Giewont Kasprowy Wierch- Kuźnice przez Myślenickie Turnie Na zejście z Kasprowego Wierchu do Kuźnic wybieramy szlak zielony poprowadzony przez Suche Czuby i Myślenickie Turnie. W okresie zimowym nie jest to wcale najłatwiejszą opcją dostania się do Kuźnic, gdyż trasa ta często nie jest przetarta, a przez to łatwo jest pobłądzić. Ponadto, wędrując tym szlakiem trzeba mieć “z tyłu głowy”, że jest on zagrożony schodzeniem lawin. Dlatego, jeśli ktoś nie ma doświadczenia w zimowych wycieczkach po Tatrach, niech lepiej wybierze opcję powrotu przez Halę Gąsienicową. Wyciąg w Dolinie Goryczkowej Od samego wierzchołka Kasprowego Wierchu szlak zielony nie jest kompletnie oznaczony. Idziemy po wyznaczonych chwilę wcześniej przez kogoś śladach, które jednak bardzo szybko są zasypywane przez wiejący wiatr. Niby to tylko zejście z Kasprowego Wierchu, ale jest trudno. Z naszej lewej strony kursuje wyciąg, z którego korzystają narciarze decydujący się na zjazdy w Kotle Goryczkowym. Za wyciągiem możemy oglądać piękny widok na Giewont, a także Kopę Kondracką. Trasa z Kasprowego Wierchu na Myślenickie Turnie ma wiele wariantów Wracamy, jednak na szlak. Docieramy do Suchych Czub- to charakterystyczna grupa skałek, którą jednak omijamy od dołu. Od tego momentu trasa robi się już bardziej widoczna i wiedzie wśród kosodrzewiny. W ten oto sposób docieramy do pośredniej stacji kolejki linowej na Kasprowy Wierch ulokowanej na Myślenickich Turniach (1354 m Stąd do Kuźnic zostało nam ok. 40 minut dreptania po wygodnej i szerokiej leśnej ścieżce. W ten oto sposób po 7- godzinnej wędrówce meldujemy się w Kuźnicach, gdzie rano rozpoczynaliśmy wycieczkę. Od Myślenickich Turni w stronę Kuźnic szlak jest już wyraźnie przetarty Zimowa wycieczka na Kasprowy Wierch to przyjemny trekking, który gwarantuje piękne widoki. Mimo że brak podczas niego większych trudności to i tak należy zabrać ze sobą zimowy sprzęt i mnóstwo rozwagi. Jeśli znalazłeś na naszym blogu poszukiwane przez Ciebie informacje, kolejną inspirację na wycieczkę, czy odpowiedź na nurtujące Ciebie pytanie, to będziemy niezwykle wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do naszej blogowej świnki skarbonki (kliknij w poniższy obrazek). Dziękujemy!!!

wejście na kasprowy wierch